Fałszywa informacja o mężczyźnie zagrożonym utonięciem doprowadziła do szeroko zakrojonej akcji ratunkowej w powiecie lidzbarskim. Policjanci przeszukiwali brzeg jeziora, strażacy prowadzili poszukiwania z łodzi, a ratownicy medyczni pozostawali w gotowości. Ostatecznie okazało się, że alarm wywołał nieodpowiedzialny żart 15-latka i 34-letniego mężczyzny.
Miał być pijany i miał odpływać od brzegu
Do zdarzenia doszło w czwartek, 15 października. Po godzinie 21:00 służby otrzymały niepokojące zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który miał wejść do jeziora pod znacznym wpływem alkoholu i oddalać się od brzegu.
Informacja wskazywała na bezpośrednie zagrożenie życia, dlatego natychmiast rozpoczęto działania ratunkowe.
Na miejsce skierowano policjantów, strażaków z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Lidzbarku Warmińskim oraz ratowników medycznych.
Strażacy zwodowali łódź i rozpoczęli przeszukiwanie jeziora. W tym samym czasie policjanci kontrolowali linię brzegową, szukając mężczyzny oraz ewentualnie pozostawionych przez niego ubrań i rzeczy osobistych.
Pomimo intensywnych działań nie odnaleziono żadnych śladów potwierdzających, że ktokolwiek wszedł do wody.
Telefon, który miał być żartem
W trakcie interwencji policjanci skontaktowali się z kobietą, która zgłosiła zagrożenie. Wyjaśniła ona, że odebrała telefon z informacją, iż jej syn, będący pod wpływem alkoholu, płynie w jeziorze i oddala się od brzegu.
Funkcjonariusze ustalili, że połączenie wykonano z telefonu należącego do 16-letniego mieszkańca Lidzbarka Warmińskiego. Policjanci udali się do nastolatka, aby wyjaśnić okoliczności zdarzenia.
Podczas rozmowy 16-latek poinformował, że jego znajomi – 15-latek i 34-letni mężczyzna – wspólnie spędzali czas na działce rekreacyjnej. W pewnym momencie postanowili zażartować z matki starszego z nich.
Wykorzystując telefon należący do 16-latka, przekazali kobiecie nieprawdziwą informację o zagrożeniu życia jej syna.
Według relacji nastolatka początkowo nie wiedział on o całym pomyśle. Dopiero później koledzy poinformowali go o swoim zachowaniu.
Po pewnym czasie policjanci otrzymali wiadomość, że 34-latek wrócił do swojego miejsca zamieszkania w Lidzbarku Warmińskim. Mężczyzna był cały i zdrowy.
Nieodpowiedzialny żart może mieć poważne konsekwencje
Choć tym razem nikomu nic się nie stało, fałszywe zgłoszenie spowodowało zaangażowanie wielu ratowników oraz specjalistycznego sprzętu.
Policjanci przypominają, że każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia życia lub zdrowia musi być traktowane poważnie. Służby nie mogą zakładać, że przekazywana informacja jest żartem.
Nieuzasadnione wezwanie ratowników oznacza nie tylko stratę czasu i wykorzystanie środków, ale przede wszystkim ryzyko, że pomoc nie dotrze odpowiednio szybko do osób rzeczywiście jej potrzebujących.
Policja będzie teraz szczegółowo wyjaśniać okoliczności całego zdarzenia. Zgromadzona dokumentacja zostanie skierowana do sądu rodzinnego.

Napisz komentarz
Komentarze