Las zwykle koi. Szum drzew uspokaja, a śpiew ptaków daje wytchnienie. Tym razem jednak cisza skrywała coś zupełnie innego – strach, samotność i ciche wołanie o pomoc.
27 kwietnia, w okolicach Drwęcy, na terenie Leśnictwa Gaworowo (w Nadleśnictwie Górowo Iławeckie), ktoś zostawił w lesie dwa małe szczenięta. Bez opieki. Bez jedzenia. Bez szans. Zagubione, przerażone, zdane wyłącznie na siebie – w miejscu, które dla domowych zwierząt oznacza niemal pewną śmierć.
Na szczęście ktoś je zauważył. Pracownik Zakładu Usług Leśnych nie przeszedł obojętnie. Jeden telefon uruchomił lawinę dobra. Leśniczy Arkadiusz zareagował natychmiast, a razem ze swoją siostrą Agnieszką zrobił wszystko, by uratować te kruche życia. Szczenięta zostały nakarmione, ogrzane i – co najważniejsze – przestały być same.
Dziś są już bezpieczne. Mają dach nad głową, opiekę i szansę na życie, które jeszcze niedawno ktoś próbował im odebrać.
Leśnicy nie mają wątpliwości: porzucenie zwierzęcia to nie tylko brak odpowiedzialności. To wyrok. Dlatego tak ważne jest, by reagować. By nie odwracać wzroku. Bo czasem jeden gest – jeden telefon – może znaczyć wszystko.







Napisz komentarz
Komentarze